czw, 11 gru 2025, 16:11 CET, NY 10:11, Londyn 15:11, Tokio 0:11, WIG20 +1.16% Sąd Najwyższy uchylił decyzję o przerwie w czynnościach sędziego Jakuba Iwańca PAP - Kraj 4 lis 2025, 12:57
4.11.2025, Warszawa (PAP) - Sąd Najwyższy uchylił we wtorek decyzję prezes mokotowskiego sądu o przerwie w czynnościach sędziego Jakuba Iwańca. W momencie zarządzenia tej przerwy Iwaniec był już bowiem objęty inną przerwą w czynnościach, zarządzoną przez ministra Waldemara Żurka.Jak mówił w uzasadnieniu wtorkowego orzeczenia prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN sędzia Wiesław Kozielewicz "nie do przyjęcia jest", by organ wydawał zarządzenie o zawieszeniu w czynnościach sędziego w przypadku, gdy jest on już objęty wcześniej zarządzoną przerwą w czynnościach. Jak wskazał Kozielewicz, tak właśnie stało się w przypadku sędziego Iwańca.Wydane przez prezes mokotowskiego sądu rejonowego zarządzenie w sprawie natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych sędziego Iwańca miało związek z podejrzeniem przestępstwa prowadzenia przez niego pojazdu w stanie nietrzeźwości i kolizji 11 października br. w Rejowcu Fabrycznym. Według obrony to nie sędzia Iwaniec siedział za kierownicą auta, tylko był jego pasażerem.We wtorek Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN w składzie trzyosobowym uchyliła to zarządzenie prezes SR. Jak wskazał przewodniczący składowi w tej sprawie Kozielewicz, zgodnie z konstytucją sędziego zawiesić może tylko sąd. Jak zaznaczył, Prawo o ustroju sądów powszechnych przewiduje jednak możliwość zarządzenia przerwy w czynnościach sędziego przez m.in. ministra sprawiedliwości albo prezesa sądu, ale zarządzenie takie musi być "niezwłocznie" przesłane do sądu dyscyplinarnego, aby ten zadecydował w sprawie.Kozielewicz przypomniał, że szef MS Waldemar Żurek już wcześniej - 29 września - zadecydował o przerwie w czynnościach służbowych sędziego Iwańca. Jak wówczas informowano, decyzja została wydana "w związku z licznymi przewinieniami służbowymi popełnionymi przez tego sędziego".Tamto zarządzenie Żurka uchylono wprawdzie decyzją Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie 21 października, jednak będące przedmiotem wtorkowego posiedzenia SN zarządzenie prezes mokotowskiego sądu rejonowego wydała jeszcze 17 października.- Dla nas było nie do przyjęcia, że można, w sytuacji gdy sędzia jest już objęty przerwą w czynnościach, a tu tak było, bo minister zarządził przerwę (...), żeby w okresie tych 30 dni inny organ, jakim jest prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, zrobił znowu przerwę - podkreślił prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej. - Jeżeli tak będziemy przepis interpretować, taki sędzia może nie orzekać i 10 lat, bo przed upływem 30 dni inny organ będzie go przesuwał na kolejne 30 dni - zauważył.Według Kozielewicza, w taki sposób obchodzone byłyby "konstytucyjne gwarancje sędziowskiej niezawisłości". - Gdybyśmy poszli w tym kierunku, w którym poszła pani prezes (...), to w istocie niepotrzebny byłby przepis o zawieszaniu przez sąd. To prezes mógłby trzymać sędziego w trybie tych zarządzeń w stanie nieczynnym, czyli sędzia by nie orzekał - dodał.- Tak wielkiej władzy wykonawczej ten skład orzekający władzy nie da, żeby władza wykonawcza mogła instrumentalnie danego sędziego niedopuszczać do orzekania, żeby kiedy sędzia jest na przerwie, zarządzać mu kolejna przerwę - podkreślił Kozielewicz.W połowie października Prokuratura Krajowa informowała o przejęciu postępowania w sprawie zdarzenia z 11 października w Rejowcu Fabrycznym przez Wydział Spraw Wewnętrznych PK. Rzecznik prasowy PK Przemysław Nowak podkreślał, że nie ma żadnych przesłanek, aby upolityczniać tę sprawę. Wniosek o uchylenie Iwańcowi w tej sprawie immunitetu PK złożyła w SN pod koniec października.- Czy w tej sprawie ten sędzia powinien być zawieszony? Nie możemy tego przesądzać. Ale zwracam uwagę, że jest postępowanie dyscyplinarne, bo rzecznik dyscyplinarny ma prawo wszcząć takie postępowanie i w takim postępowaniu sąd może sędziego zawiesić. Jest też wniosek o uchylenie immunitetu. Jeśli sąd podejmie decyzje o uchyleniu immunitetu, to też z mocy prawa sędziego zawiesza. Ale to wszystko czyni sąd, a nie organ administracyjny - podkreślił prezes Kozielewicz.Obrońcy sędziego Iwańca powiedzieli dziennikarzom po wtorkowym orzeczeniu, że decyzja SN oznacza, iż w środę sędzia Iwaniec wraca do pracy.Wobec sędziego Iwańca toczą się już - na różnych etapach - różne sprawy immunitetowe w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN. Od grudnia zeszłego roku SN rozpoznaje już wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Iwańcowi w związku z tzw. aferą hejterską. Ostatnie posiedzenie w tej sprawie było na początku października; sprawa jest nadal rozpatrywana.Z kolei w związku z innym z wątków związanych z tzw. aferą hejterską SN już w połowie lutego br. odmówił uchylenia immunitetu Iwańcowi. Wniosek kieleckiej prokuratury w tamtej sprawie miał związek z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia na przełomie 2018 i 2019 roku przestępstwa "wielokrotnego pomówienia" ówczesnego sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie, a obecnie ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Lutowa decyzja SN pozostaje nieprawomocna, na rozpoznanie czeka zażalenie prokuratury.- To był stek nieprawd i bzdur wylanych pod moim adresem, jakobym miał się wcielać w rolę anonimowego hejtera - komentował sędzia Iwaniec, odnosząc się do tamtej sprawy.Natomiast jeszcze w zeszłym roku Prokuratura Krajowa wnioskowała o uchylenie m.in. Iwańcowi immunitetu w sprawie dotyczącej ukrywania akt postępowań dyscyplinarnych. Sąd Najwyższy w pierwszej połowie września br. nie wyraził jednak zgody na uchylenie mu immunitetu, na co prokuratura również złożyła zażalenie.Pod koniec września br. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało o sformułowaniu kolejnych zarzutów wobec m.in. Iwańca przez rzeczników dyscyplinarnych MS, tzw. rzeczników ad hoc. Dotyczyły one "wulgarnych wpisów w serwisie X, odnoszących się do innych sędziów, niedających się pogodzić z godnością urzędu sędziego". (PAP)Autor: Nina Leszczyńska, Marcin Jabłońskinl/ mja/ par/ Zamieszczone na stronach internetowych portalu Stooq materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa SA z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Stooq na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
RSS
| | |
|
|